KORDIALNE

Pełna wersja: Twoja wizja końca świata
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Z pewnością każdy zetknął się, nasłuchał i naczytał prze najróżniejszych teorii na temat końca świata.
Chciałam się Was zapytać, jaka jest Wasza wizja końca świata.

Nie róbcie tylko tu wątku religijnego, napiszcie tak szczerze, jak skończy się życie na ziemi, co będzie tego powodem?
Za kilka miliardów lat nasza planeta zostanie zniszczona przez dogorywające Słońce zmieniające się w czerwonego olbrzyma.
Nie sądze,żeby spotkał Ziemię inny koniec niż wszystkie dotychczas układy planetarne.
Po człowieku od dawna wtedy nie będzie już najmniejszego śladu.
A może ludzkość zdąży przeprowadzić się na inna planetę? :)
Nie wydaje mi się,żeby to było możliwe.W końcu najbliższa planeta na której ewentualnie można by zamieszkać znajduje się kilkaset lat świetlnych od nas.
Może gdybyśmy pracowali nad podbojem kosmosu zamiast skakać sobie do oczu,udało by się :)
Jakoś niedawno oglądałam program o niebieskiej planecie, która ponoć ma warunki do zamieszkania i znajduje się wcale nie tak daleko.
Naukowcy zastanawiają się nad tym czy nie da się jej skolonizować. Tylko, że tam jest 1000 stopni Celsjusza i wiatr osiąga prędkość nawet do 7 tyś. km/h :)


Ale jest jeszcze druga, dość niedawno odkryta, przypominająca ziemię.

Cały układ jest oddalony od Ziemi o 500 lat świetlnych.

Obliczenia wskazują, że jej średnica jest tylko o 10 procent większa od średnicy Ziemi. Nie wiadomo na razie, jaka jest jej masa, jednak wielkość średnicy wskazuje, że raczej nie mogła ona zgromadzić wokół siebie grubych warstw gazów, są więc poważne szanse, że jej powierzchnia jest skalista.


Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/nauka/news-nowa-plan...gn=firefox

Nie mamy zdecydowanie czego tam szukać.Wyparowalibyśmy w trymiga.
Ale zawsze możemy puścić wodze fantazji i pogdybać o życiu opartym na chemii nieorganicznej.Może węgiel i wodór nie są jedynymi pierwiastkami życia?
Tak bez przesady,powiedzmy w temperaturze otoczenia do 150 °C.
Prędkość wiatru to faktycznie trudna przeszkoda,ale może w takich warunkach możliwe jest wyewoluowanie dostatecznie opływowych kształtów i kończyn wystarczająco silnie czepnych dla utrzymania osobnika na gruncie,albo co bym bardziej obstawiał-możliwa egzystencja w podatnym i nieustannym locie jest.
Przy takiej inspiracji jak ten temat Powieść s-f sama wciska się pod palce ubawa2
No dobra ubawa2 A co z Keplerem? Tam ponoć są warunki do mieszkania.
Moja wizja końca świata opiera się na proroctwach Malachiasza i co zgadza się do dziś jak przeanalizujemy każdego panującego papieża. Obecny jest ostatni.


Z sieci:

Pod koniec XVI w. odkryto zaginione proroctwo, dotyczące papieży i końca świata. Autorstwo przypisano urodzonemu w 1094 r. irlandzkiemu mnichowi św. Malachiaszowi. W roku 1139 r. opuścił on Irlandię i udał się na pielgrzymkę do Rzymu. Jak mówi legenda, kiedy zobaczył po raz pierwszy Wieczne Miasto, padł na kolana i otrzymał wizję: ujrzał przyszłość papiestwa. Po dwóch latach powrócił do ojczyzny, by wprowadzać tam liturgię rzymską i reformę cysterską. Ale w 1148 r. znów wyruszył do Rzymu. Tym razem nie dotarł do celu. Zmarł w drodze, u boku swojego największego przyjaciela i powiernika św. Bernarda z Clairvaux, który twierdził, że irlandzki mnich dokładnie przewidział dzień i godzinę swojej śmierci. Wkrótce po śmierci, w 1190 r., Malachiasz został beatyfikowany. W brewiarzu jego wspomnienie przypada na 2 listopada, a w notce o nim można przeczytać, że był obdarzony darem proroctwa.

Proroctwo przypisywane Malachaiszowi jest dosyć krótkie. Jego treść stanowi lista pseudonimów 112 papieży. Każdy z nich opisany jest w dwóch, trzech słowach. Rejestr rozpoczyna żyjący w XII w. Celestyn II, którego Malachiasz określa Ex Castro Tiberis, co po łacinie oznacza „Z zamku nad Tybrem”. Można tu doszukać się aluzji do nazwiska papieża, które brzmiało Guido de Castello (hiszpańskie castello tłumaczy się jako „zamek”).

Na końcu listy znajdują się papieże przełomu XX i XXI, według Malachiasza ostatni papieże w dziejach. Pastor et nauta (łac. Pasterz i żeglarz) to Jan XXIII, który zanim został biskupem Rzymu, był patriarchą Wenecji, miasta znanego z tradycji żeglarskich, a przede wszystkim z kanałów, po których patriarcha przemieszczał się gondolami. Następne określenie to Flos florum (łac. Kwiat kwiatów), oznaczające następcę Jana XXIII, Pawła VI, który miał w swoim herbie lilie. Później pojawia się De medietate lunae (łac. Z połowy księżyca) przypisywane Janowi Pawłowi I, ze względu na jego krótkie panowanie (33 dni), w którym jego światło nie rozbłysło własnym blaskiem, a jedynie odbitym. Następny papież to Jan Paweł II, czyli De labore Solis (łac. Z pracy Słońca). Niektórzy doszukują się w tym pseudonimie aluzji do papieskich pielgrzymek: jak blask Słońca dociera do wszystkich zakątków Ziemi, tak Papież odwiedził wszystkie kontynenty. Inni wskazują na fakt, że zarówno w dniu urodzin Karola Wojtyły, jak i jego pogrzebu, na Ziemi wystąpiło zaćmienie Słońca. Po Janie Pawle II przychodzi De gloria olivae (łac. Z chwały oliwki). Przez wieki myślano, że zwrot ten oznacza kogoś o oliwkowym, czyli ciemnym kolorze skóry. Spodziewano się, że na tronie Piotrowym zasiądzie Murzyn. Tymczasem siwy Benedykt XVI daleko odbiega od oczekiwanego wzorca. Szybko jednak znaleziono inną interpretację: w herbie obecnego papieża znajduje się głowa Afrykanina, a założeni przez św. Benedykta, benedyktyni jako swój symbol przyjęli gałązkę oliwki.

Ostatni papież będzie nosił przydomek Petrus Romanus (łac. Piotr Rzymianin). I tu w zapisie proroctwa następuje zmiana. Obok pseudonimu pojawia się krótki opis, mówiący o tym, co stanie się w czasie jego pontyfikatu: „W czasie najgorszego prześladowania Świętego Kościoła Rzymskiego zasiądzie Piotr Rzymianin, który będzie paść owce podczas wielu utrapień, po czym Miasto Siedmiu Wzgórz zostanie zniszczone i straszny sędzia osądzi swój lud. Koniec”.
Ten Kepler sprawia rzeczywiście wrażenie przychylnej życiu planety,tak więc jeden problem mamy z głowy-wiemy gdzie uciekać.
Tylko co będzie,jeżeli jest ona już zasiedlona?Szczególnie niepokoi mnie spotkanie z tamtejszymi mikrobami na które nie jesteśmy uodpornieni.Najpierw trzeba by wysłać sondę bezzałogową dla pobrania próbek w celu ich zbadania.Inaczej te mikroby zabiją nas w przeciągu kilku dni.Jak poślemy ją dzisiaj z prędkością światła to wróci za tysiąc lat.
Pozostaje tylko pomyśleć o budowie statku kosmicznego,albo wynaleźć teleportację i koniec świata nam niestraszny.

Będzieeemyyyy urrattowaaaaaniii !
Czyli według tego co piszecie, ludzkość nie ma szans bo nie zdążą zrealizować planu. Pozostaje wiara w Boga. :)
Stron: 1 2