KORDIALNE

Pełna wersja: RESET LUDNOSCI 2024
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Czy słyszeliście o tym, że Ziemię w 2024 roku czeka kataklizm i jest nieunikniony?
Jest to coś jak reset ludności i cykl ten powtarza się z dokładnością, co 676 lat.
Ostatni reset nastąpił w 1347- 8 roku i podobno spowodowała śmierć aż 90% ludzkości w Europie ale być może i na świecie, tylko
że jest zbyt mało danych na ten temat. Można w różnych źródłach wyczytać, że była to dżuma ale naukowcy są temu przeciwni.
Są one dużo bliższe chorobie popromiennej lub zatruciu toksycznym gazem. Cofając się w cyklu mamy kolejne trzy podobne
zjawiska możliwe częściowo do odtworzenia na podstawie zapisów i badań archeologicznych. Poprzednie analogiczne wydarzenia
były początkiem okresu historycznej „białej plamy”, „wieków ciemnych”.
W takich sytuacjach następował swoisty reset cywilizacji, przejęcie władzy przez nowe dynastie, zaburzenie oficjalnego liczenia czasu.
To inne liczenie czasu może mieć zatem wpływ na błędne datowanie różnych wydarzeń historycznych.

Dla nas istotne jest, że 1347 +  676 to rok 2023 (+/- 1 rok).

Zatem kolejna zagłada możliwa jest już „wkrótce”.

Przebiegunowanie Ziemi.
Jest to zjawisko naturalne, które powtarza się cyklicznie co 676 lat. Poprzednie było w latach 1346-1348. Następne będzie w latach 2022-2024. Chodzi tu o to, że jąrdo naszej planety obraca się o 180 stopni i jego bieguny (północ, południe) się zamieniają. Podczas tego zjawisko zostaje na naszej planecie osłabione pole magnetyczne, w wyniku czego przestaje ono nas chronić przed promieniowaniem słonecznym.
Chociaż trwa to zaledwie od kilku miesięcy do max. 2 lat, to jednak jest to w stanie zabić mnóstwo organizmów, w tym ludzi. Promieniowanie samo w sobie jest dobre. Jest ono używane przez lekarzy do leczenia raka. Jednak to będzie zdecydowanie nadmiar promieniowania. Będzie go tak dużo, że będzie mógł usunąć wszystkie rakowe komórki z naszego organizmu w ułamek sekundy.
Nic o tym nie wiem, ale nie mam nic przeciwko.
Dlaczego nie masz nic przeciwko? Życie Ci nie miłe? :)
(08-08-2020, 21:21)hogan napisał(a): [ -> ]Dlaczego nie masz nic przeciwko? Życie Ci nie miłe? :)

Nie.
To tylko życie, za bardzo się do niego przywiązujemy.
To do czego mamy się przywiązywać? Właśnie dlatego, że i tak nasza bytność ziemska jest króciutka, to powinniśmy
jak najbardziej o nie zadbać i zwracać uwagę. :)
Dla mnie to pitolenie. Nasze życie niczym nie różni się od życia mrówki i tasiemca, żyjemy, bo natura tak chce. Nasz żywot nie ma żadnego znaczenia w Wielkim Cyklu natury. Czym jest wieczność przy człowieku? Miliony lat temu człowieka nie było, za kilkaset lat też go nie będzie. W porównaniu z wiecznością to pierdnięcie i to dość smrodliwe, ale nie z takimi pierdami natura dawała sobie radę. Człowiek jest tylko śmierdzącym pierdem, którego smród może przeszkadza naturze, ale krzywdy wielkiej jej nie zrobi.

Pamiętasz ten mój cytat z Lema, że ludzie biadolą, że ich kiedyś nie będzie, a jakoś nie zajmują swoich mózgów tym, że ich kiedyś nie było? Przestańmy się onanizować swoją wyjątkowością, bo nie jesteśmy wyjątkowi. Człowiek to zwierzę, które przez ewolucję otrzymało świadomość, ale nie zmienia to tego, że to nadal zwierzę, którego życie jest gówno warte. Nie warto przywiązywać się do czegoś, co i tak zostanie zabrane, czy bardziej, kiedyś się skończy. Mogę tylko czerpać satysfakcję z życia, wzbogacać je przez mechanizmy, w które wyposażyła mnie natura (mózg, uczucia itp.), ale efekt i tak wszyscy znamy (śmierć), więc dlaczego mam się przywiązywać do swojej (i innych ludzi) egzystencji? Jak natura będzie chciała się nas pozbyć to się pozbędzie i zrobi to pewnie bez żalu.

Dlatego nie mam nic przeciwko, by natura nas raz po raz przetrzebiła.  ubawa2
Tu się zgadzam w jednym, czyli w tym, że nic nie znaczymy, jeśli mielibyśmy porównać to do całego Wszechświata.
Jest to można rzec, równoznaczne z naszym nieistnieniem. Cytat owszem, pamiętam i dlatego zgadzam się, że nic
nie znaczymy patrząc z perspektywy WSZYSTKIEGO co nas otacza ale my jesteśmy tu, na Ziemi, jako ludzie, istoty
myślące i jak by na to nie spojrzeć- żyjące. Dopóki człowiek żyje, to funkcjonuje a żeby funkcjonować, trzeba też
coś z tym robić aby choćby zminimalizować cierpienie w tym krótkim, nic nie znaczącym na przestrzeni Kosmosu
naszym życiu.
Może gdzieś jeszcze istnieje życie podobne do naszego, może jednak są inne istoty myślące na innych Planetach
ale dopóki na takie istoty nie trafimy, możemy czuć się wyjątkowi, bo to udowadnia, że potęga Wszechświata
i działających mechanizmów po ludzku nazwanych chemicznych i fizycznych, jest niewyobrażalnie, niepojęta i zawsze
zaskakująca. Wiele odkrywamy ale nadal krótko i dosłownie pisząc, jesteśmy nadal w ciemnej dupie.
Tylko, że , w jakimś stopniu a nawet w ogromnym stopniu, zawsze będzie nas fascynowało i pociągało.
To jest właśnie ten powód dlaczego ludzkość tworzy bogów, religie i hipotezy o kosmitach. Wiem, jestem tego pewna, że
gdzieś istnieje inne życie, choćby częściowo przypominające nasze życie ale być może, nigdy tego nie doświadczymy,
nie zobaczymy. Tylko w naszej Galaktyce jest nieograniczona liczba Planet i Gwiazd, które mają swoje tzw. Ziemie.
A znowuż Galaktyk, jest następna nieograniczona, niedostępna, niewyobrażalnie potężna na ludzki rozum liczba.
Dlatego mam tę pewność, że życie na 100% jeszcze istnieje w innych miejscach. I są to zapewne istoty, u których
wykształtowały się ręce, nogi i całe organizmy wraz z funkcją myślenia. Bo tak wygląda ŻYCIE. Mogą mieć trzy czy
cztery nogi albo sześć albo może i dwanaście rąk, bo wszystko zależne jest od tego, w jakim Układzie są te istoty.
Jak daleko czy blisko od swego Słońca, jakich kolizji doznają, jakich katastrof ogólnie kosmicznych, jakie warunki
pogodowe, itd. My ludzie, wiemy, że niezbędna do życia jest woda ale to jest to, o czym wcześniej napisałam, to
jest nasze wyobrażenie, nasze ludzkie spostrzeżenia i reszta jest dla nas nieznana i zawsze będzie zaskakująca.
My potrzebujemy wody i dla nas jest to normalne aczkolwiek wcale nie wykluczam tego, że inne istoty mogą
zamiast wody, potrzebować rtęci albo tylko żelaza, itd. Przy okazji wspomnę o czymś jeszcze. My wiemy jak
funkcjonujemy, jak wyglądamy ale nie możemy jeszcze wiedzieć i może nigdy się nie dowiemy, jak mogą wyglądać
inne istoty żyjące i tu mam na myśli, przez człowieka nazwane "duchy". Zdarza się, że są takie wydarzenia, że
nie da się ich racjonalnie wytłumaczyć, czyli ogarnąć naszym ludzkim mózgiem ale zakładam taką możliwość, że
te tzw. duchy, to nikt inny jak inna forma życia, która być może nie wykształtowała ciała fizycznego z prostego
powodu, z braku odpowiednich składników, pierwiastków, metali, itd. I pozostała formą żyjącą, niewidoczną.
Dziś ludzkość robi technologicznie wszystko aby zdobyć poziom niewidoczności(statki kosmiczne, samoloty) a
więc wcale nie jest powiedziane, że to nie jest możliwe. My uznajemy to, co widzimy, bo tak jesteśmy skonstruowani
ale nie możemy zaprzeczyć czemuś, co może istnieć obok nas jako inna forma życia a której wyjaśnić nie potrafimy.
Są ludzie, którzy wierzą w to, że tzw. kosmici(moim zdaniem błędna nazwa, bo my też jesteśmy kosmitami, bo Ziemia
znajduje się w Kosmosie), żyją obok nad od zawsze. Możemy wziąć też pod uwagę takie założenie, że jakby
ludzkości udało się skolonizować inną Planetę, na której prawdopodobnie nie będzie takich warunków do rozwoju jak
na Ziemi, to ludzkość zacznie mutować i przeobrażać się w coś, co przystosuje się do nowych warunków życia.
Ale jest jeszcze coś! Co do mutacji, nie jestem do końca w tym przekonana z oczywistego powodu. Jeżeli ludzie istnieją
od milionów lat, dlaczego jeszcze nadal jesteśmy tacy sami? Przeszliśmy co prawda mutacje ale w samym wyglądzie są
one wręcz niewidoczne. Choćby mutacja uzębienia albo kręgosłupa ale nadal jesteśmy postaciami na dwóch nogach. :)
Dla mnie to temat rzeka, mogłabym tak pisać chyba bez końca.
Pisz dalej.Chętnie poczytam i przy okazji przypomnę sobie jak zamiast lektur czytałem S-f i inne naukowe?..;-)
To chyba Lem napisał,że wszechświat jest tak duży,że gdyby życie istniało tylko na ziemi byłoby to marnotrastwem przestrzeni..czy jakoś podobnie..
Tylko, że to wcale nie musi być s-f, to może być wszystko prawda :)
Żadne źródła historyczne nie wspominają o tak potwornym wyludnieniu Ziemi. No może poza Biblią, w czasie potopu.

Przebiegunowaie Ziemi. Takie rzeczy mogą napisać tylko jakieś paranaukowe czasopisma typu Skandale.

Z fizyki wiadomo, że ciała przyciągają się wzajemnie z siłą proporcjonalną do sumy ich mas i odwrotnie proporcjonalną do kwadratu odległości między nimi. To jest właśnie pole magnetyczne.
Gdyby z jakiegoś powodu zostało ono osłabione, wtedy w najlepszym wypadku doszło by do gwałtownego spadku ciśnienia atmosferycznego do tego stopnia, że zanikło by całkowicie życie na Ziemi. Może przeżyły by jedynie jakieś bakterie.
Stron: 1 2